|
# 216#
...
2009-01-18 17:06:14 skomentuj (0)
# 215 #
Wszytsko co dobre szybko się kończy?
Życie zaczyna wymykać mi się spod kontroli...
Znowu...
2007-05-13 10:23:35 skomentuj (3)
# 214 #
Czas leci nieubłaganie, już jest kwiecień, wiosna we Wrocławiu w pełni i aż życ się chce (nie tylko za srawą wiosny ;-**)
Wczoraj spotkaliśmy się z Rościsławiem i Frankiem, oj fajniutko było, strasznie się za Nimi stęskniłam, wkońcu od miesiąca się z Nimi nie widziałam ;-( Przeprowadzka co prawda wyszła mi na dobre, ale za Rodzicami tęsknię niemiłosiernie...
No i czego mi jeszcze brak? Pomidorowej p.Rościńskiego, której jestem fanką od 1,5 roku :D niestety skończyły się dobre czasy, kiedy to Rościsławek przyjeżdżała ze słoiczkami pysznego, czerwonego jedzonka;-( A od niedawna jestem fanką ogórkowej, roboty tego samego kucharza, no ale niestety też nie prędko będzie mi dane znowu ją skosztowac;/
I tu należą się specjalne pozdrowienia dla Pana Rościńskiego (nie to, że podlizac się próbuję;P) Pozdrowionka i uściski również dla Pani Rościńskiej, wkońcu gdyby nie Ci Państwo nie miałabym swojej "Mamy", która mnie adoptowała :D no i pomidorówki :D
==========
Ehh, ale mam dobry humorek, pomimo mojego okropnego bólu głowy...
2007-04-01 07:29:56 skomentuj (1)
# 213 #
Oj dawno mnie tutaj nie było...
Dużo się dzieje, właśnie się przeprowadziłam i się urządzam;-)
Teraz mam stały dostęp do neta, więc kto wie, może będę częściej tu zagladać ;-)
2007-03-06 14:44:19 skomentuj (1)
# 212 #
Zakret, na drodze tafla lodu, droga w dol, samochod wpada w poslizg, kierowca probuje zapanowac nad kierownica, samochod obraca sie o 180stopni, wpada bokiem do rowu...
Wraz z tym samochodem moje zycie obrocilo sie o 180stopni... dzieki Agus;-**
Ucze sie na nowo byc...
P.S. Nic nam sie nie stalo, mielismy tylko kilka siniakow ;-)
2007-01-09 22:46:30 skomentuj (1)
# 211 #
No proszę jak ten czas szybko leci... już mamy grudzień i mnie tak dawno tutaj nie było...
No nic to znowu zmykam na jakiś czas;-)
2006-12-07 12:59:37 skomentuj (2)
# 210 #
Tydzień zaczął się kiepsko, ale ostatnie 4 dni były cudowne, nie tylko dlatego, że były wolne ;-)
Czwartek:
Szybki wypad do rodzinnego miasteczka na kręgle i farbowanie włosków, dziekuję Emciu, kolorek jest super;-)*
Piątek:
eNeMeFik z częscią starej ekipy i częścią nowej, cała noc horrorów, trochę sobie pokrzyczałam, ale ani na sekundę nie zasnęłam :D
Straszna scena wióraa krzyczy, gdy już się uspokoiła pyta się Karinki...
wióraa: Karinka tak właśnie się zastanawiam, czy bardzo słychać jak krzyczę?
Karinka: Nie, spoko krzyczysz zawsze wtedy kiedy jest głośno...
za pięć minut niemalże niema straszna, scena wióraa krzyczy...
Karinka: No Mała teraz było słychać...
Kończy się ostatni film, światła się zapalają, Marzena śpi...
Wojtek: Kochanie, Marzenko obudź się.
Marzena: O co chodzi co się stało?
Wojtek: No film się już skończył i przy okazji enemef też.
Marzena: Nie, nie, nie możliwe, przecież jeszcze ma być...
Wojtek: No już raczej nie już koniec idziemy...
Marzena: Nie no nie wkręcajcie mnie...
wióraa: A w którym momencie zasnęłaś?
Marzena: No jak Ona szła do diabła...
Dodam tylko, że to był początek filmu i nie szła do diabła tylko do wioski silent Hill :P
Sobota:
Pobudka o 14, tak to jest jak się idzie spać o 8 rano;-) O 16 stawiłam się na Zilińskiego, gdzie ugotowałyśmy z Rościńską gar lecza:D Wieczorkiem wyskoczyliśmy na piwko, a że niewyspani byliśmy to niewiele nam starczyło by mieć dobre humorki:D
Rościńska szuka kluczy w torebce, Krzysiu cieszy się nie wiadomo z czego, a wióraa z przerażeniem stwierdza, że chyba za dużo wypiła...
wióraa: Diabeł biegnie !!
Rościńska: Nooo i ma ogon !!
Okazało się, że to jakaś panienka przebrana za diabła, a raczej diablicę, ale to pocieszyło wióręę, że nie ma halucynacji ;-)
Poczekaliśmy jeszcze do zmiany czasu z 3 na 2 i poszliśmy spać.
Niedziela:
wióraa wstała o 11, przemieściła się do drugiego pokoju, po czym zasnęła z Krzysiem na Rościńskiej i obudziła się o 15. Po zjedzonym obiadku czyt. leczu z dnia poprzedniego, obejrzeli Przepowiednię na której Krzysiu oczywiście spał ;-)
No to by było na tyle, ale było fajnie nie ma co :P
2006-10-29 23:30:35 skomentuj (1)
# 209 #
Zostałam ostatnio zapytana czy piszę pamiętnik... Byłam zaskoczona tym pytaniem , bo uświadomiłam sobie, że nigdy nie potrafiłam pisać pamiętnika... Owszem mam notes na moje różne zapiski, jakieś aforyzmy, wiersze, cytaty z książek itd. ale nigdy przenigdy nie prowadziłam pamiętnika w którym skrupulatnie zapisywałam co mi się przydarzyło w ciągu minionego dnia, co przeżywałam w różnych sytuacjach życiowych... Nigdy nie byłam małą dziewczynką, która spała na swoim pamiętniku, albo chowała go w najciemniejszym kącie pokoju, żeby go nikt przypadkiem nie przeczytał i nie poznał jej sekretów... Z jednej strony szkoda, nie mam do czego wrócić nie mogę wziąć pamiętnika w ręce i przeczytać jak się czułam i co robiłam rok temu... Ale z drugiej strony po co wracać do nieprzyjemnych wspomnień, których nie chce się pamiętać?
Wniosek nasuwa się jeden skoro nigdy nie pisałam pamiętnika to już raczej pisać go nie będę, ale skoro ta osoaba chce się dowiedzieć co bym o Niej napisała, to jak ładnie poprosi to się ewentualnie dowie;-)
A tak z rzeczy bierzących Rościńska też choruje i już Jej gorączka na mózg pada, bo wpadła dzisiaj na genialny pomysł coby mi zrobić super seksowny tatuaż na pośladku... Wszytsko byłoby ok gdyby nie chodziło o tatuaż z deserów Monte, który przedstawia jak to Ona określiła: seksownego wampira, to nic, że garbatego... Super poprostu cud, miód i orzeszki:P
2006-10-23 19:05:51 skomentuj (1)
# 208 #
Sama, sama, zupełnie sama...
Ach wzięło mnie po raz kolejny na dołujące kawałki, bo cóż innego wiórkaa może robić jak ją zaczyna łapać jesienno-zimowa deprecha, jak nie dołowanie się smutnymi piosenkami... To jest jak kopanie leżącego, no ale nigdy nie ukrywałam, że mam skłonności masochistyczne...
Gdybyś był, a nie bywał
Raz na jakiś czas...
Byłabym wreszcie "czyjaś"
Nie "bezpańska" - aż tak...
Gdybyś miał, a nie miewał
Czas i chęć i gest...
Byłabym na wyłączność
A nie - ogólnie dostępna...
Jesień trwa -
Rdzawych liści czas,
Kaloszy, peleryny i mgły
Jesień trwa -
Szpetnej aury czas
Pod płaszcze się pcha,
Wyziębia nam serca - wiatr
I tak jakoś przyszła mi ochota na lampkę (dwie?) czerwonego wina...
2006-10-22 14:34:17 skomentuj (1)
# 207 #
I znowu październik i jesień i złote drzewa i zbliżająca się zima...
Siedzę sobie w akademiku przed komputerkiem popijając gorącą herbatkę z cytryną i miodkiem z mojego ślicznego Ikeowskiego kubeczka, zawinięta w żółty kocyk i próbuję poukładać sobie w mojej główce co się wokół mnie wydarzyło przez ostatnie 2 tygodnie...
Czas płynie tak szybko, że czasami muszę się zatrzymać na chwilkę i obejrzeć się za siebie żeby sprawdzić czy wszytsko uchwyciłam... Tydzień temu widziałam Kacperka moje szczęście jedyne, urósł strasznie, już raczkuje i staje na nózki i aż mi się wierzyć nie chce, że za miesiąc mija rok jak ta mała kruszynka przyszła na świat i zmieniła życie tylu ludziom...
A ja no cóż, coraz większymi krokami wkraczam w samodzielne życie i poszukując pracy znalazłam trzy miejsca pracy i wybrałam kawiarnię. Po trzech dniach pracowania stwierdzam, że będzie ciężko, ale dam sobie radę jak zresztą ze wszytskim wkońcu daję sobie radę;-)
Niestety od trzech tygodni męczą mnie telefony od pewnej zdesperowanej kobiety, która utrzymuje, że mam romans z Jej mężem (!!!) i po otrzymanym ostatnio nieprzyjemnym sms'ie już przestało mnie to wszytsko bawić:/ a policja oczywiście nic nie może zrobić, bo to jeszcze nie są groźby śmierci. Najłatwiej byłoby zmienić numer, ale jakoś mi się to nie uśmiecha, bo jest on niezmienny odkąd wogóle posiadam komórkę:/
Z bardziej przyjemnych spraw jest takowa, że wczoraj grupka peirwsza wieczorowa miała u Owsika imprezkę i jak zwykle było godnie, troszkę wódeczki się polało (niektórzy nie ruszą tego napoju przez dłuższy czas), sąsiedzi chcieli pisać na nas skargi, ale nawet to nie przeszkadzało nam w głośnym śpiewaniu i wykonywaniu ruchów na kształt tańczenia:P Nie wiem czy jest czym się chwalić, ale napewno wszyscy muszą to docenić, że wiórkaa pomimo stanu podgorączkowego i strasznego bólu mięśni co wskazywało na nic innego jak grypę, stawiła się na Borowskiej i nawet nieźle się trzymała;-)
2006-10-21 14:54:31 skomentuj (0)
# 206 #
Tak mnie coś wzięło na poprzeglądanie blogów znajomych i na jednym z nich zauważyłam, że znajoma jest tutj już 4 lata... (buziaczki for you Aliku)
I nagle zauważyłam, że ja też żyję już w tej blogowej społeczności od 4 lat...
No tak, to już 4 lata wzlotów i upadków...
Ileż to razy próbowałam stąd uciekać, ale zawsze wracałam...
Nigdy nie potrafiłam prowadzić pamiętników, zapisywać skrupulatnie myśli, wspomnień i różnych przygód, które mi się przytrafiały, to właśnie blog zastępował mi taki "prawdziwy pamiętnik"... to dziwne, bo raczej jestem tradycjonalistką jeżeli chodzi o tę całą elektronikę i nic bardziej mnie nie cieszy jak ręcznie napisany list czy ksiązka, którą mogę wziąć do ręki i "wisieć" nad nią do rana... A mimo wszystko odkąd nauczyłam się pisać, nie potrafiłam pisać pamiętnika, a gdy tylko dowiedziałam się o możliwościach jakie niesie za sobą blog przyjęłam to bez żadnych protestów...
4 długie lata... Wakacje przed ogólniakiem, cały ogólniak i pierwszy rok studiów...
Oj ileż to rzeczy się wydarzyło... ile szczeniackich, nieodpowiedzialnych zachowań, ile popełnionych błędów, wielkie miłości, mniejsze miłostki, zranione serca, przyjaźnie, te wieloletnie i te na których się zawiodłam...
No i oczywiście ludzie, których ja zawiodłam, którzy chcieli bym była dla nich kimś więcej, kimś bardzo ważnym, a ja zamykałam się w swoim świecie nie chcąc nikogo tam wpuszczać...
A teraz jaka jestem? Taka sama, tylko z większym bagażem doświadczeń...
Nadal jestem tą małą dziewczynką, która ma marzenia, która zachowuje się infantylnie i nieodpowiedzialnie, ale jednocześnie jestem kobietą, która musi za siebie odpowiadać i ponosić konsekwencje swoich czynów, jestem nieprzewidywalna, potrafiąca ranić i nadal chowam się w swoim świecie... Jestem spontaniczna i robię coraz bardziej zwariowane rzeczy...
Nadal mam sto tysięcy kompleksów, ale nie jestem już tak nieśmiała jak byłam kiedyś... ten etap mam już za sobą...
I nie wyzbyłam się mojej nieufności do ludzi, a nawet powiedziałabym, że pogłębiła się ona...
Znam już różnicę pomiędzy przyjacielem, dobrym znajomym i kolegą...
I nadal nie wiem co to znaczy prawdziwa miłość i coraz częściej nawiedzają mnie myśli, że jej nie ma, a nawet jeśli to ja jej niedoświadczę...
Poznałam też nową moc słowa... a założę się, że nie raz jeszcze mnie zaskoczy...
Jeszcze tak wiele zostało do odkrycia...
I kto wie, może za kolejne 4 lata nadal tutaj będę... bo jedno wiem napewno blog jest miejscem, do którego mogę zajrzeć kiedy mam ochotę napisać, coś strasznie głupiego lub pozostawić jakąś głębszą myśl... To jest takie małe okienko do mojego własnego, zamkniętego świata, a równocześnie otwartą książką, której strony są znane wielu ludziom, którzy uczestniczą w moim życiu...
Paradoks? Ja sama często jestem paradoksalna...
2006-08-25 19:57:20 skomentuj (3)
# 205 #
Próba wytrzymania 13 dni bez słodyczy zakończyła się dnia 6 wielką przegraną ;-( Ja nie wiem jedni są uzależnieni od fajek, inni od alkoholu, jeszcze inni od dragów, są i erotomani, ale oczywiście wioraa ma problem ze słodyczami, ja nie wiem są takie chwile, że dwa tygodnie nie jem słodyczy i jest ok, ale jak sobie postanowię, że nie ruszę słodyczy przez jakiś czas to się łamię... :/
No, ale co zrobić jak człowiek ma doła a Edzie, Rościsławy i inne takie są po drugiej stronie Polski, a brat doprowadza wszystkich do szału? Swoją drogą śmiesznie było jak mnie z sernikiem gonił :P
Jutro jadę do Arkadii na lody choćby nie wiem co :>
2006-08-22 20:11:59 skomentuj (2)
# 204 #
Jeszcze 9 dni...
2006-08-20 22:23:34 skomentuj (0)
|
|
Guestbook
See
Write
Archive
2009 styczeń 2007 maj kwiecień marzec styczeń 2006 grudzień październik sierpień lipiec czerwiec kwiecień marzec luty styczeń 2005 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2004 grudzień listopad październik wrzesień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2003 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec styczeń 2002 grudzień listopad październik sierpień lipiec
Links
Zaglądam... czytam... komentuję... anexx (xqwzets) ... Kasia Malutka qzyneczka... Norciaq the beściejszy Futszaq pod słońcem... oczywiście zaraz po mnie;P Zapisane w męskiej toalecie Marta coraz bardziej szczęśliwa... Ali szalona córeczka, szalonego tatusia;P Heroina mój narkotyk...;P Kamilka żółta sąsiadeczka...;P Karolinka nie jedno ma oblicze... Skrobcia zawsze wesoła i uśmiechnięta... Karri pełna zalet i kompleksów Tysia pani z trzeciego...

Powered by blog.pl
Content by wiewioraa |
|